mec. Marta Trzęsimiech-Kocur

Zajmuję się przede wszystkim obsługą prawną podmiotów gospodarczych, ale także reprezentuję Klientów indywidualnych w sporach sądowych, w szczególności z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego, prawa medycznego, prawa pracy i szeroko pojętych spraw odszkodowawczych.
[Więcej >>>]

Co dzieje się na sali rozpraw?

Marta Trzęsimiech - Kocur12 sierpnia 2019Komentarze (0)

Rozpoczynając swoją sprawę rozwodową dobrze jest wiedzieć, czego można się spodziewać na sali sądowej.

Pierwsza rzecz, która może wywołać zdziwienie to duży ekran, na którym widać salę sądową i wszystkich na niej obecnych. Od kilku lat rozprawy są nagrywane i dlatego na salach znajdują się kamery, ekrany i mikrofony.

Po ustaleniu,kto stawił się na rozprawie Sąd najczęściej pyta strony o ostateczne stanowiska w sprawie. Jeśli widać szanse na pogodzenie się małżonków czy na osiągnięcie porozumienia w części, np. w zakresie wysokości alimentów to Sąd może nakłaniać strony do zawarcia ugody, może zrobić krótką przerwę, by dać stronom czas na negocjacje lub na wniosek stron może skierować małżonków do mediatora.

Jeżeli rozprawa ma zwykły przebieg to Sąd przesłuchuje świadków, a następnie strony. Na początku pytania zadaje sędzia, a następnie pełnomocnicy stron. Pytania mogą też zadawać strony postępowania osobiście.  Etap zadawania pytań bywa dla stron bardzo stresujący, w szczególności w przypadku, gdy strona zaprzecza tezom wygłaszanym przez świadka.

Pytania mogą paść także ze strony ławników, ale przyznam, że w mojej kilkunastoletniej karierze adwokackiej, zdarzyło się zaledwie kilka razy, że ławnik zawał jakiekolwiek pytanie.

Przesłuchania najczęściej odbywają się w czasie kilku rozpraw w odstępie kilku miesięcy. Warto więc robić notatki z zeznań świadków albo uzyskać protokół rozprawy, by mieć możliwość wyjaśnienia ewentualnych sprzeczności podczas przesłuchania kolejnych osób.

Nie wszyscy wiedzą, że gdy zwracamy się do Sądu to należy wstać.  Podobnie jest, gdy Sąd ogłasza wyrok albo gdy odbiera przyrzeczenie od świadka. Zawsze w tych momentach stoimy.

Na sali rozpraw obowiązują pewne zasady, które warto znać przed przekroczeniem progu Sądu. Wówczas łatwiej jest przejść przez cały proces.

Czy matka dziecka wzbogaca się na alimentach?

Marta Trzęsimiech - Kocur30 kwietnia 2019Komentarze (1)

Temat alimentów jest stale obecny w pytaniach od Państwa. To przykre, że matki (ojcowie też, ale to zdecydowana mniejszość) zmuszone są do kierowania sprawy do Sądu, aby otrzymać pieniądze dla swoich dzieci. Czasem niechęć do utrzymywania własnych dzieci jest tak duża, że dopiero prawomocny wyrok załatwia sprawę.

Pomińmy koszty wymyślone na potrzeby procesu, trudną sytuację materialną zobowiązanego czy wyimaginowane żądania. Dlaczego więc ojciec, który zarabia, i to całkiem nieźle, nie chce wcale płacić do rąk matki alimentów na swoje dzieci i nie utrzymuje ich w żaden inny sposób?

Nie tak rzadko słyszę w Sądzie, że to pieniądze dla matki, a nie dla dzieci, więc nie należą się jej. Dla uściślenia dodam, że w jednej ze spraw chodziło o kwotę alimentów 500 zł miesięcznie dla 5 letniego dziecka i to właśnie 500 zł wzbudziło taki opór ze strony ojca dziecka. Każdy rodzic, który zajmuje się dzieckiem, wie ile kosztuje jego utrzymanie, że wydać na malucha można bardzo dużo. Ale są też potrzeby podstawowe, takie jak jedzenie, pieluchy, ubrania, buty, opłata za żłobek czy przedszkole, lekarstwa i tego dziecku nie może zabraknąć. Skąd więc pomysł, że matka dziecka bezpodstawnie się wzbogaci się? Nie da dziecku śniadania, nie kupi pieluch, nie zapłaci za przedszkole, tylko pójdzie do Spa?

Takie stanowisko wynika chyba  częściowo z niewiedzy. Ktoś kto nie robi zakupów na co dzień, nie przygotowuje prowiantu do zabrania ze sobą na plac zabaw czy spacer, który też trzeba kupić, nie zmienia pieluszek dziecku, więc nie wie ile trzeba ich kupić, nie chodzi z dzieckiem do lekarza, a potem do apteki, nie dopuszcza do siebie myśli, że utrzymanie dziecka kosztuje. Na szczęście wygłaszanie podczas rozprawy tezy, przy poziomie żądania np. 500 zł miesięcznie, że matka dziecka wzbogaci się, nie znajduje zrozumienia w oczach Sądu i wyroki odzwierciedlają rzeczywiste potrzeby dzieci.

Świadkowie

Marta Trzęsimiech - Kocur22 marca 2019Komentarze (0)

Dobór świadków, którzy mają wystąpić przed Sądem sprawia czasami trudność. Przede wszystkim często Klienci obawiają się, że świadek, który należy do kręgu bliskiej rodziny czy bliskich przyjaciół strony postępowania i że będzie uznany przez Sąd za osobę niewiarygodną, stronniczą.

Z takimi wątpliwościami spotykam się bardzo często. Zawsze tłumaczę, że w sprawach rozwodowych najczęściej świadkami są osoby bliskie, bo to one mają największy kontakt z małżonkami i po prostu najwięcej wiedzą.  Sąd nie ocenia zeznań świadków przez pryzmat stopnia pokrewieństwa czy zażyłości znajomości. Gdyby tak było to większość spraw odbywałaby się bez świadków.

Sąd ocenia zeznania konkretnej osoby, ustala czy świadek mówi logicznie, czy zeznania są spójne. Trzeba pamiętać, że najważniejszą rolą świadka jest przekazanie Sądowi faktów, tego co widział i słyszał,  a nie swojej oceny powoda czy pozwanej. Swoje wnioski Sąd wyciąga właśnie na podstawie faktów, które przekazują świadkowie. A jeśli na rozprawę wchodzi na przykład mama rozwodzącego się Pana i zaczyna zeznania od opowieści, jaka to jej synowa jest zła, niedobra, a jej syn to chodzący ideał, wręcz anioł, że jeśli pije kilka piw po pracy to nic złego, to nie trzeba mieć aż tak dużego doświadczenia, żeby wręcz zobaczyć, że zeznania są stronnicze i będą one zupełnie nieprzydatne dla Sądu podczas wydawania wyroku.

Sprostowanie wyroku

Marta Trzęsimiech - Kocur04 lutego 20192 komentarze

Czasami zdarza się, że rozwodzący się małżonkowie osiągną kompromis, wspólnie ustalą wszystkie lub część warunków rozwodu i przed Sądem ich stanowisko będzie zgodne. Można wspólnie ustalić np. wysokość  alimentów  lub sposób kontaktów rodzica z dzieckiem. Jeżeli strony przedstawią wspólne stanowisko, jest ono racjonalne i uzasadnione, to nie powinno być problemów z tym, aby Sąd wydał wyrok zgodny ze stanowiskiem stron.

Małżonkowie ustalają alimenty dla dziecka w wysokości 1000 zł i taką kwotę Sąd określa w wyroku. Może się jednak zdarzyć, że Sąd przez pomyłkę w wyroku ustali alimenty w kwocie niższej lub wyższej. Albo strony ustalą, że dziecko spędza z drugim z rodziców Wigilię od godziny 15.00 do 20.00, a Sąd w wyroku określi, że kontakty rozpoczynają się o 12.00, a kończą się o 17.00. W takich przypadkach nie ma wątpliwości, że doszło do pomyłki.

Jeśli Sąd nie sprostuje swojej oczywistej omyłki z urzędu to trzeba złożyć wniosek o sprostowanie wyroku.  Wniosek należy złożyć do Sądu, który wydał wyrok, ale jeśli w sprawie doszło do apelacji to wyrok może też sprostować Sąd II instancji.

Dlaczego to takie ważne, aby treść wyroku została sprostowana, skoro strony osiągnęły kompromis? Jeśli nie będzie dalszych sporów to małżonkowie nie będą musieli sięgać po ustalenia zawarte w wyroku. Jeżeli jednak spór pomiędzy nimi odżyje to liczyć się będzie to, co widnieje w wyroku, a nie to co zostało ustalone przed salą sądową. I wtedy przydaje się mieć w ręce wyrok o prawidłowej treści.

Podwyższenie alimentów

Marta Trzęsimiech - Kocur30 listopada 2018Komentarze (0)

Sąd w wyroku rozwodowym ustala wysokość alimentów dla małoletniego.  Kwota widniejąca w wyroku ustalana jest „tu i teraz”, czyli obejmuje aktualne potrzeby dziecka i obecne możliwości finansowe zobowiązanego. Sąd Okręgowy nie uwzględnia, że np. za pół roku dziecko rozpocznie edukację w innej szkole czy że od przyszłego roku będzie chodziło na dodatkowego zajęcia. Gdy zwiększą się potrzeby dziecka, czyli np. rozpocznie już naukę w nowej szkole i w związku z tym zwiększeniu ulegną koszty utrzymania dziecka to należy złożyć do Sądu Rejonowego pozew o podwyższenie alimentów.

Bazą dla Sądu Rejonowego będą akta rozwodowe, w których znajdują się wszelkie informacje dotyczące potrzeb dziecka na chwilę orzekania o rozwodzie. Jeśli Sąd Rejonowy stwierdzi, że istotnie zwiększyły się potrzeby dziecka to alimenty zostaną podwyższone.

W sprawach o podwyższenie alimentów najczęściej wskazuje się na nowe zainteresowania dziecka, dodatkowe zajęcia, zmianę szkoły, zwiększoną ilość podręczników, koszt dojazdów do szkoły czy na zajęcia, wzrost cen, koszty leczenia. Sąd uwzględnia także  brak osobistych starań w opiekę nad dzieckiem przez rodzica zobowiązanego do płacenia alimentów, brak partycypowania w kosztach utrzymania dziecka poza alimentami, np. rodzic nie daje dziecku prezentów, nie często spotyka się z nim, nie zabiera go na wakacje, do kina.

W toku sprawy należy także wskazać Sądowi na koszty utrzymania mieszkania zajmowanego wspólnie z dzieckiem.

Gdy w sprawie zapadnie wyrok to także i on może być zmieniony w przyszłości. Dziecko rośnie i rozwija się, potrzeby 3 lata są zupełnie inne niż potrzeby 15 latka. Dlatego jeśli rodzic zobowiązany do płacenia alimentów zdaje się nie dostrzegać tego faktu i nie chce dobrowolnie płacić wyższych alimentów to jedyną droga do ich uzyskania pozostaje droga sądowa.