mec. Marta Trzęsimiech-Kocur

Zajmuję się przede wszystkim obsługą prawną podmiotów gospodarczych, ale także reprezentuję Klientów indywidualnych w sporach sądowych, w szczególności z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego, prawa medycznego, prawa pracy i szeroko pojętych spraw odszkodowawczych.
[Więcej >>>]

Odpowiedź na pozew

Marta Trzęsimiech - Kocur26 września 2019Komentarze (1)

Sąd doręczając pozew nakłada na pozwanego zobowiązanie do udzielenia odpowiedzi na pozew, najczęściej wyznaczając 14 dniowy termin na złożenie pisma.

Chyba najgorszym rozwiązaniem jest wyrzucenie pozwu do kosza, nie udzielenie odpowiedzi i zignorowanie rozprawy.

W odpowiedzi na pozew trzeba przedstawić swoje stanowisko, a więc należy wskazać przede wszystkim:

  • czy pozwany wyraża zgodę na rozwód
  • czy domaga się rozwodu bez orzekania o winie czy z winy

Jak  w każdym procesie swoje stanowisko należy uzasadnić i przedstawić dowody na poparcie swoich tez, np. należy wskazać świadków.

Jeśli ktoś zdecyduje się na skorzystanie z pomocy adwokata to należy się do niego zgłosić po otrzymaniu pisma z Sądu, raczej nie na ostatnią chwilę. Przygotowanie odpowiedzi na pozew, gdy mamy do czynienia z orzekaniem o winie czy walką o dzieci jest czasochłonne. Więc by adwokat mógł solidnie zaprezentować stanowisko Klienta to potrzeba na to czasu.

Uważam też, że nawet jeśli ktoś wyraża zgodę na rozwód bez orzekania o winie to wskazane jest zasięgnięcie choćby porady adwokata. Czasami „dla świętego spokoju” pozwany odpuszcza w niepamięć pewne czyny czy zaniechania małżonka i chce zakończyć sprawę na jednej rozprawie, ale bywa tak, że taki z pozoru dobry pomysł może przysporzyć problemów w przyszłości.

Czasami w toku postępowania okazuje się, że małżonkowie potrzebują jeszcze trochę czasu na przemyślenie sytuacji, w jakiej się znaleźli, może widzą szansę pogodzenia się, a może chcą przemyśleć warunki rozstania.  W takim przypadku mogą oni wnosić, aby Sąd zawiesił postępowanie. Oznacza to, że sprawa o rozwód nadal jest w toku, pozew nie zostaje wycofany i w każdej chwili można wnosić o podjęcie zawieszonego postępowania.

Dotychczas postępowanie mogło być zawieszone przez okres 1 roku. Gdy do tego czasu do Sądu nie wpłynął wniosek o podjęcie postępowania to Sąd umarzał postępowanie. Obecnie przepis ten uległ zmianie i postępowanie może być zawieszone na zgodny wniosek stron tylko przez 6 miesięcy. Po 6 miesiącach od dnia zawieszenia postępowania Sąd umorzy postępowanie. Warto więc pamiętać o tej zmianie, gdyż okres został skrócony o połowę.

 

Co dzieje się na sali rozpraw?

Marta Trzęsimiech - Kocur12 sierpnia 2019Komentarze (0)

Rozpoczynając swoją sprawę rozwodową dobrze jest wiedzieć, czego można się spodziewać na sali sądowej.

Pierwsza rzecz, która może wywołać zdziwienie to duży ekran, na którym widać salę sądową i wszystkich na niej obecnych. Od kilku lat rozprawy są nagrywane i dlatego na salach znajdują się kamery, ekrany i mikrofony.

Po ustaleniu,kto stawił się na rozprawie Sąd najczęściej pyta strony o ostateczne stanowiska w sprawie. Jeśli widać szanse na pogodzenie się małżonków czy na osiągnięcie porozumienia w części, np. w zakresie wysokości alimentów to Sąd może nakłaniać strony do zawarcia ugody, może zrobić krótką przerwę, by dać stronom czas na negocjacje lub na wniosek stron może skierować małżonków do mediatora.

Jeżeli rozprawa ma zwykły przebieg to Sąd przesłuchuje świadków, a następnie strony. Na początku pytania zadaje sędzia, a następnie pełnomocnicy stron. Pytania mogą też zadawać strony postępowania osobiście.  Etap zadawania pytań bywa dla stron bardzo stresujący, w szczególności w przypadku, gdy strona zaprzecza tezom wygłaszanym przez świadka.

Pytania mogą paść także ze strony ławników, ale przyznam, że w mojej kilkunastoletniej karierze adwokackiej, zdarzyło się zaledwie kilka razy, że ławnik zawał jakiekolwiek pytanie.

Przesłuchania najczęściej odbywają się w czasie kilku rozpraw w odstępie kilku miesięcy. Warto więc robić notatki z zeznań świadków albo uzyskać protokół rozprawy, by mieć możliwość wyjaśnienia ewentualnych sprzeczności podczas przesłuchania kolejnych osób.

Nie wszyscy wiedzą, że gdy zwracamy się do Sądu to należy wstać.  Podobnie jest, gdy Sąd ogłasza wyrok albo gdy odbiera przyrzeczenie od świadka. Zawsze w tych momentach stoimy.

Na sali rozpraw obowiązują pewne zasady, które warto znać przed przekroczeniem progu Sądu. Wówczas łatwiej jest przejść przez cały proces.

Czy matka dziecka wzbogaca się na alimentach?

Marta Trzęsimiech - Kocur30 kwietnia 2019Komentarze (1)

Temat alimentów jest stale obecny w pytaniach od Państwa. To przykre, że matki (ojcowie też, ale to zdecydowana mniejszość) zmuszone są do kierowania sprawy do Sądu, aby otrzymać pieniądze dla swoich dzieci. Czasem niechęć do utrzymywania własnych dzieci jest tak duża, że dopiero prawomocny wyrok załatwia sprawę.

Pomińmy koszty wymyślone na potrzeby procesu, trudną sytuację materialną zobowiązanego czy wyimaginowane żądania. Dlaczego więc ojciec, który zarabia, i to całkiem nieźle, nie chce wcale płacić do rąk matki alimentów na swoje dzieci i nie utrzymuje ich w żaden inny sposób?

Nie tak rzadko słyszę w Sądzie, że to pieniądze dla matki, a nie dla dzieci, więc nie należą się jej. Dla uściślenia dodam, że w jednej ze spraw chodziło o kwotę alimentów 500 zł miesięcznie dla 5 letniego dziecka i to właśnie 500 zł wzbudziło taki opór ze strony ojca dziecka. Każdy rodzic, który zajmuje się dzieckiem, wie ile kosztuje jego utrzymanie, że wydać na malucha można bardzo dużo. Ale są też potrzeby podstawowe, takie jak jedzenie, pieluchy, ubrania, buty, opłata za żłobek czy przedszkole, lekarstwa i tego dziecku nie może zabraknąć. Skąd więc pomysł, że matka dziecka bezpodstawnie się wzbogaci się? Nie da dziecku śniadania, nie kupi pieluch, nie zapłaci za przedszkole, tylko pójdzie do Spa?

Takie stanowisko wynika chyba  częściowo z niewiedzy. Ktoś kto nie robi zakupów na co dzień, nie przygotowuje prowiantu do zabrania ze sobą na plac zabaw czy spacer, który też trzeba kupić, nie zmienia pieluszek dziecku, więc nie wie ile trzeba ich kupić, nie chodzi z dzieckiem do lekarza, a potem do apteki, nie dopuszcza do siebie myśli, że utrzymanie dziecka kosztuje. Na szczęście wygłaszanie podczas rozprawy tezy, przy poziomie żądania np. 500 zł miesięcznie, że matka dziecka wzbogaci się, nie znajduje zrozumienia w oczach Sądu i wyroki odzwierciedlają rzeczywiste potrzeby dzieci.

Świadkowie

Marta Trzęsimiech - Kocur22 marca 2019Komentarze (0)

Dobór świadków, którzy mają wystąpić przed Sądem sprawia czasami trudność. Przede wszystkim często Klienci obawiają się, że świadek, który należy do kręgu bliskiej rodziny czy bliskich przyjaciół strony postępowania i że będzie uznany przez Sąd za osobę niewiarygodną, stronniczą.

Z takimi wątpliwościami spotykam się bardzo często. Zawsze tłumaczę, że w sprawach rozwodowych najczęściej świadkami są osoby bliskie, bo to one mają największy kontakt z małżonkami i po prostu najwięcej wiedzą.  Sąd nie ocenia zeznań świadków przez pryzmat stopnia pokrewieństwa czy zażyłości znajomości. Gdyby tak było to większość spraw odbywałaby się bez świadków.

Sąd ocenia zeznania konkretnej osoby, ustala czy świadek mówi logicznie, czy zeznania są spójne. Trzeba pamiętać, że najważniejszą rolą świadka jest przekazanie Sądowi faktów, tego co widział i słyszał,  a nie swojej oceny powoda czy pozwanej. Swoje wnioski Sąd wyciąga właśnie na podstawie faktów, które przekazują świadkowie. A jeśli na rozprawę wchodzi na przykład mama rozwodzącego się Pana i zaczyna zeznania od opowieści, jaka to jej synowa jest zła, niedobra, a jej syn to chodzący ideał, wręcz anioł, że jeśli pije kilka piw po pracy to nic złego, to nie trzeba mieć aż tak dużego doświadczenia, żeby wręcz zobaczyć, że zeznania są stronnicze i będą one zupełnie nieprzydatne dla Sądu podczas wydawania wyroku.