mec. Marta Trzęsimiech-Kocur

Zajmuję się przede wszystkim obsługą prawną podmiotów gospodarczych, ale także reprezentuję Klientów indywidualnych w sporach sądowych, w szczególności z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego, prawa medycznego, prawa pracy i szeroko pojętych spraw odszkodowawczych.
[Więcej >>>]

Czy warto bać się rozwodu?

Marta Trzęsimiech - Kocur17 kwietnia 20132 komentarze

Po zakończeniu sprawy rozwodowej, siedząc jeszcze na korytarzu sądowym, jedna z Klientek, podzieliła się ze mną swymi przemyśleniami na temat słuszności podjętej decyzji o rozwodzie oraz na temat strachu, który paraliżował się wiele lat i nie pozwalał jej uporządkować swojego życia. W ten właśnie sposób powstał pomysł opisania jej doświadczeń i przemyśleń i podzielenia się nimi z czytelnikami bloga.

Rozwód.

Ciężki temat, stres, ból…

Tak to swego rodzaju trauma, a każdy przeżywa ją inaczej.

Tak bardzo boimy się zrobić pierwszy krok, zmienić coś w swoim życiu, zawalczyć o siebie.

Tylko dlaczego?

Bo tak zostaliśmy wychowani, bo złamiemy schematy zakorzenione od pokoleń, bo sobie nie poradzimy, bo jesteśmy nazbyt słabi, bo…. I każdy dopisze jeszcze wiele swoich „bo”.

Postanowiłam napisać, gdyż kiedyś sama wyrzuciłam wszystkie „BO” do kosza i dziś wiem, że to była jedyna słuszna decyzja, że tu nie kończy się życie raczej jakiś jego przedział osadzony w czasie.

Tak naprawdę zaczyna się wszystko, wszystko co tylko sobie wymarzymy, zaplanujemy. Tylko aby zrealizować nasze plany, postanowienia to musimy sobie wyznaczyć CZAS potrzebny na realizację naszego nowego JA. Trzeba zajrzeć do środka siebie, wsłuchać się      i podjąć decyzje samodzielnie, a nie pod wpływem presji otoczenia czy też aby zadowolić znów innych.

Ja też się bałam, przed pierwszą rozprawą o mało nie zemdlałam ze stresu…

Bardzo ważne było dla mnie wsparcie Pani Mecenas, która swoim ciepłem, spokojem, akceptacją dała mi siłę. Wiedziałam, że już nie jestem sama i że nie zależnie od wszystkiego mam wsparcie i zrozumienie.

Nie bójcie się proszę znowu być szczęśliwi, nie bójcie się zamknąć drzwi. Jeśli przez tyle lat radziliście sobie, to później tym bardziej dacie radę bez „kolcy”, które uwierały, targały i niszczyły.

Ja postanowiłam nie pielęgnować w sobie złych emocji, bo one nic dobrego nie wnoszą, po co zabierać je ze sobą do nowego życia. Z czasem osłabną. Poza tym może MY nie jesteśmy już razem ale były piękne chwile i trzeba o nich pamiętać i co najważniejsze mamy piękne, cudowne dzieci – owoc naszej miłości. Dzieci potrzebują obojga rodziców dlatego ja nie zamierzam ograniczać im kontaktu z ojcem pomimo wszystko.

Dziękuję Pani Mecenas za rzeczową poradę, podzielenie się swoją wiedzą, zrozumienie i okazane wsparcie.

PS. Dziękuję za opowiadane anegdoty podczas przerwy po wyjściu z sali (wydawać by się mogło nic takiego, a jednak to jak cudowna terapia śmiechem).

Wszystkim życzę odwagi, cierpliwości i szczęścia oraz mądrych decyzji.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Agnieszka Swaczyna 17 kwietnia, 2013 o 17:51

Och, ja przyklasnę – nie warto się bać. Prowadzę teraz sprawę rozwodową klientki, która przyszła kiedyś do mnie po poradę w skrajnej rozpaczy i poczuciu beznadziei. Wychodziła już nieco radośniejsza. Skorzystała z mojej rady zgłoszenia się do psychologa. Dzisiaj, w przededniu pierwszej rozprawy to inna osoba. Wie, że dużo jeszcze przed nią, ale już się nie boi i z wiarą spogląda w nową przyszłość. Warto znaleźć w sobie odwagę na zmiany w życiu.

Odpowiedz

Marta Trzęsimiech - Kocur 24 kwietnia, 2013 o 22:44

Ja często mówię Klientom, że jeśli są pewni słuszności decyzji o rozwodzie to warto przeprowadzić procedurę sądową bez zbędnej zwłoki. Zdarzają sie osoby, które przychodzą do mnie kilka lub kilkanaście lat po podjęciu decyzji. Przez długi czas byli sparaliżowani strachem, nie mieli odpowiednej motywacji i podczas rozmowy przyznają, że zmarnowali za dużo czasu.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: